Kolejny zabieg kolana, trzeci w życiu. Powoli jak chleb powszedni. Aczkolwiek jakby nie patrzeć, pierwszy w prawej nodze. Całe szczęście 2 tygodnie temu, najgorsze odhaczone i pozostawione jedynie w wspomnieniach. Zadowolony że już po wszystkim, załamany kolejnym trwałym uszczerbkiem na zdrowiu. Ile to można się nacierpieć... Od podwórkowego chłopca z "gałą'' po ręką , nadzieje polskiego sportu, załamanego na duchu, do poszukiwacza chwil kojących rany...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz